***

end of the way -
the warmth of your hand
within the darkness

...
koniec drogi -
ciepło twojej dłoni
w ciemności

33 komentarze:

  1. Witaj Marku,
    Interesujące zestawienie fragmentu z frazą.
    Zastanawiam się jednakże nad okolicznikiem:
    "Pomiędzy ciemnością"/"between the darkness"
    w którym użyłeś liczby pojedynczej.
    Brakuje mi liczby mnogiej albo drugiego członu: pomiędzy "czymś" a "czymś".

    W angielskiej wersji - by nie rozciągać środkowego wersu - użyłbym słówka "within".

    end of the way -
    within the darkness
    a warmth of your hand

    przestawienie 2 i 3 wersu dałoby większe zaskoczenie.

    end of the way -
    a warmth of your hand
    within the darkness

    Pozdrawiam,
    Leszek

    OdpowiedzUsuń
  2. Dear Marek! :)

    Good thinks!

    Sometimes is difficult,but with God we will not be disappointed.
    And Him hand we are safe.Your friendship is present to me.Thank you:)

    Kata

    OdpowiedzUsuń
  3. Marku,

    Jeszcze jedna uwaga.
    Zamieniłbtm "a" na "the"

    end of the way -
    the warmth of your hand
    within the darkness

    L.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj Leszku!
    Faktycznie, Twoje obiektywne i świeże spojrzenie daje ciekawszy i bardziej przejrzysty obraz. Dzięki za pomoc i dobre rady.
    Pozdrawiam serdecznie, życząc miłego niedzielnego wieczoru.

    Marek

    OdpowiedzUsuń
  5. Leszku, z tymi angielskimi przedimkami to często mam kłopot :)
    Faktycznie - określony będzie chyba bardziej pasował. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kata, dear friend! :-)

    I'm glad that in this way you understand my haiku. It is very important and beautiful. The hand of God always will help us. I thank Him for our friendship. Warm and strong hugs for you. :-)

    Marek

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj Marku
    nie myślałam o Bogu, ale o Nim, choć myślę, że Ty o Niej. Bardzo ładne haiku :) a udoskonalone przez Lecha - świetne. Ja sama godzę się czasem na nieprawidłowość językową, tylko po to by zachować zasadę 5-7-5 (tak na początek)
    Pozdrawiam Iris

    OdpowiedzUsuń
  8. Tylko pozazdrościć takiej chwili!

    Bardzo ładnie ująłeś to w formie haiku. Gratuluję Marku!

    Madzia :-))

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj Iris!

    To haiku powstało parę miesięcy temu i faktycznie z myślą o cieple dłoni ludzkiej. Jednak dostrzegłem, że możliwości interpretacyjne mogą być także szersze, a że czas rekolekcyjny, postanowiłem umieścić je sobie na blogu :-)
    Myślę, że większość z Nas - poetów haiku, zaczynała od formy 5-7-5, bo przez różne etapy trzeba przejść, by odkrywać istotę tej pięknej poezji, czyli jej ducha. Zresztą cały czas się uczymy, eksperymentujemy, by coraz bardziej się doskonalić i poczuć głębię, piękno i radość.
    Dziękuję za dobre słowo i pozdrawiam Cię wiosennie. :-)

    Marek

    OdpowiedzUsuń
  10. Madziu,
    Dziękuję Ci bardzo :-)
    Dobrze, gdy w trudnych momentach można liczyć na ciepło pomocnej dłoni...

    Serdecznie - Marek :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Marku, w Twoim pisaniu tyle ciepła, ile w śpiewaniu Elvisa :)
    Pozdrowienia Iris

    OdpowiedzUsuń
  12. Ach,
    dziękuję za tak ciepły komplement :)Bardzo to miłe.

    Pozdrawiam - Marek

    OdpowiedzUsuń
  13. "koniec drogi -
    ciepło twojej dłoni
    w ciemności"

    Czołem, Marku,

    W moim odbiorze to haiku o miłości, nie o Bogu. Po raz kolejny pomyślałem sobie, że należysz do ścisłej czołówki polskich poetów, którzy umieją tworzyć romantyczne haiku. Kiedyś już chyba o tym pisałem (?)

    Pozdrówki, (niezmiennie) z Północy dla Żywca,
    K.:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cześć, Karolu!
    Racja. Myślę tak sobie, że najważniejsze jest jednak to, że to haiku mówi o miłości, bo taki cel ma w sobie, bez konkretnego jej określenia, pozostawiając jednak wolne miejsce do interpretacji.
    Pewnie, że pamiętam Twoje słowa, które utkwiły mocno w mojej pamięci i sercu. Raz jeszcze za nie dziękuję.
    Odwzajemnione pozdrówki dla Bydgoszczy :-)


    Marek :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Witaj Marku,

    moja interpretacja idzie nieco dalej, tzn. widzę tu sytuację rozstawania się z życiem, umierania. Przejście na tamtą stronę wcale nie bywa takie łatwe i stąd ta ciemność, niepewność. Właściwie tylko Bóg potrafi nas bezpiecznie przeprowadzić w wieczną, nieznaną nam dotąd rzeczywistość. "Koniec drogi" = koniec życia ziemskiego, ciepło twojej dłoni = bezpieczeństwo i pomoc, jakiej udziela nam Bóg w trakcie przejścia do świata umarłych, a raczej żyjących z Nim w wieczności. "Ciemność" jest zaś tą wielką niewiadomą, tajemniczym miejscem, do którego Bóg powołał nas po śmierci, miejscem na które zasłużyliśmy swym życiem już tutaj na ziemi.
    Dla mnie to haiku o przemijaniu.
    Bardzo głębokie i pouczające.
    Pozdrawiam przedświątecznie:)
    Emilia

    OdpowiedzUsuń
  16. Cześć Emilio! :-)

    Tak ciekawa Twoja interpretacja, że, by się wgłębić w nią i skontemplować, musiałem z parę razy wczytać się w tekst. Poszłaś już faktycznie w tę głębię ostateczną, która dla nas - wierzących, jest jednak źródłem życia, bo przez smierć przechodzimy w nowe życie, już w pełni z Bogiem i w pełni Miłości. Jednak chyba nie ma osoby, która nie bałaby się tego momentu "ciemności". Nie wiem nawet, czy w dzienniczku siostry Faustyny nie ma jakichś słów o ciemności śmierci i słowach Jezusa o nieopuszczeniu w jej momencie, w związku z odmawianiem koronki do Bożego Miłosierdzia. W każdym razie, gdzieś o tym słyszałem...

    Również pozdrawiam Cię przedświątecznie i serdecznie :-)

    Marek

    OdpowiedzUsuń
  17. Miło mi bardzo. Dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Marku,
    miło mi. Myślę, że samo przechodzenie, śmierć niesie ze sobą ciemność i niepewność. W wyznaniu wiary mamy: "... ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał...". Tak naprawdę boskość Chrystusa nie pozbawiona była niepewności, więc i człowieczeństwa w drodze do domu Ojca. Chrystus to przecież zarówno Bóg, jak i człowiek. Znał ból śmierci, doświadczył też strachu i opuszczenia na drzewie krzyża: "Boże, mój Boże, czemuś mnie opuścił?", więc tak, jak każdy z nas po prostu bał się. Cóż dopiero człowiek, który zna swą małość i grzeszność. Pocieszające, że możemy identyfikować się z uczuciami Chrystusa i w naszym cierpieniu, strachu nie pozostaniemy wówczas sami, bo On będzie przy nas, poda swą ciepłą dłoń :)
    Serdecznie pozdrawiam,
    E.

    OdpowiedzUsuń
  19. Droga Emilio,
    zgadzam się z Tobą w pełni.
    Jezus zstępując do piekieł, poszedł ogłosić zbawienie Duszom przebywającym w szeolu (odpowiedniku czyśćca), zatem One dopiero długo musiały trwać w ciemności i niepewności. Najważniejsze, by za życia poczuć i chwycić się mocno Dłoni Bożej, a wówczas poprowadzi Nas bezpiecznie stąd do wieczności. "His hand in mine" ("Jego dłoń w mojej") - to jedna z moich ulubionych piosenek gospel. Polecam:

    http://www.youtube.com/watch?v=ulTtL_YaC-w

    Raz jeszcze cieplutko Cię pozdrawiam :)

    Marek

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak, Marku. Zdarzyło mi się kiedyś rozmawiać ze zaprzyjaźnioną zakonnicą o życiu. Pytałam ją wówczas, jak radzi sobie wtedy, gdy po ludzku wydaje się, że nie ma wyjścia z sytuacji. Ona odpowiedziała: "Włóż swoją dłoń w dłoń Jezusa i daj się prowadzić. Ja zawsze tak robię, gdy nie mam już sił". Zapamiętałam te słowa i zrobiłam tak, jak kazała. Teraz wiem, że to jedyny sposób na ludzką bezradność. W pewnych momentach życia, jeśli zaufamy Bogu, On sam niejako rozwiązuje nasze sprawy, kieruje nimi. Jednak dopóki nie zwrócimy się do Niego, nie zacznie działać.
    Wszystkiego dobrego na Święta, Marku :)
    E.

    OdpowiedzUsuń
  21. Piosenka Presleya piękna. Dziękuję za trop.
    E.

    OdpowiedzUsuń
  22. Święta prawda, Emilio!
    Dzięki serdeczne za tę głębię myśli i podzielenie się nią.

    Zdrowia, radości i wszystkiego dobrego. Wesołych Świąt! :-)

    Marek

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękne haiku Marku ... ale Ty już wiesz o tym po wcześniejszych komentarzach :)

    Pozdrawiam poniedziałkowo,
    R.

    OdpowiedzUsuń
  24. Dzięki, Roberto! :)

    No, ale nie wiem, czy wiesz, że z Twoim zdaniem liczę się, nie patrząc na wcześniejsze opinie... Szkoda, że nie mam Cię dziś "poniedziałkowo" pod ręką, bo wiadro wody "śmigusowo" byłoby z sympatii do Ciebie wylane ;)

    Pozdrówki serdeczne - Marek :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Hi my dear friend!

    Thanks Marek!:)Nice writing again!It's always a pleasure to visit here.

    I wish you a good week and happyness!
    God love!

    OdpowiedzUsuń
  26. Hello Jani! :)

    Nice to see you again. Thanks so much.
    God's care and love for you with wishes: all the best! :)

    Marek

    OdpowiedzUsuń
  27. Taki tekst nasunął mi myśl, na końcu drogi gdy już dojdziemy do celu i ogarnie ciemność dobrze mieć przy sobie kogoś bliskiego i czuć ciepło jego dłoni. Tak przejść tą drogę do celu by nie zostać na końcu samemu sobie, po trupach, być człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń
  28. Otóż to Olku! Na taki moment trzeba zasłużyć swoim życiem tak, by w trudnej chwili ciemności poczuć wsparcie, światło i ciepło drugiej osoby. Dziękuję serdecznie za mądre myśli i pozdrawiam Cię ciepło - Marek

    OdpowiedzUsuń
  29. Dzięki serdeczne. Pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Panie Marku,

    rzeczywiście możliwości interpretacyjne bardzo szerokie.
    Skojarzenie z miłością, ludzką czy boską, pierwsze i najsilniejsze.

    Zatrzymałam się na tym haiku, bo przypomniało mi umieranie mojego Dziadka.

    Na końcu jego drogi-
    trzymałam go za rękę
    już wtedy w ciemności

    Trafiłam tu dziś pierwszy raz, przypadkiem. I już zostanę.

    Pozdrawiam i dziękuję,
    HelenaG.

    OdpowiedzUsuń
  31. Pani Heleno,
    dziękuję serdecznie za odwiedziny i dobre słowo. Radością dla mnie jest gościć Panią tutaj, z nadzieją na częstą obecność...
    Wspomnienia trudnych chwil pozostają w nas zazwyczaj na całe życie, lecz takie doświadczenia potrafią budować w nas prawdziwą głębię i wartość życia. Ważne, by zawsze wszystko źródło miało w miłości.
    Dziękuję serdecznie i pozdrawiam ciepło :)

    Marek

    OdpowiedzUsuń